Archive for Sierpień, 2011


Napenda Kuishi

 

Dotarliśmy na miejsce – jesteśmy w Kibiko, kilka kilometrów od Nairobi, gdzie Kombo prowadzą ośrodek dla dzieci ulicy. Na razie wszystko jest całkiem nowe i zdarza się po raz pierwszy – pierwsze spotkania, pierwszy obiad, pierwsze wrażenia… No i oczywiście przełamujemy pierwsze lody z mieszkańcami ośrodka zwanego Napenda Kuishi, czyli Lubię Żyć. Dobrą okazją do tego był mecz w piłkę – nic tak nie integruje jak wspólna zabawa.Wcześniej mieliśmy Eucharystię, oczywiście w kiswahili, pełną śpiewów, rytmów bębnów i kajamby. Dziś jeszcze parę spraw organizacyjnych,a jutro cześć grupy wyjeżdża do Korogocho.

 

Reklamy

 Jak widać wszyscy są podekscytowani i w dobrych humorach.

Jutro (za 12 godzin) będziemy w Kenii!

Dzisiaj rano, w parafii Mateusza w Kostuchnie, mieliśmy Mszę świętą ze szczególnym misyjnym posłaniem.

Pozdrawiamy!

KESHO, małe wyjaśnienie

Czasem słowo JUTRO – związane z naszymi planami – znaczy NIGDY: jutro posprzątam, zacznę się uczyć, podejmę decyzję… Ale nasze KESHO, czyli JUTRO w języku kiswahili, staje się rzeczywistością. Nasze marzenia i plany o wyprawie do Afryki stają się realne. Wyjeżdżamy! Zapraszamy Cię, abyś czytając naszego bloga nie rezygnował z marzeń, nie bał się podejmować decyzji. JUTRO Twoich planów nie musi oznaczać NIGDY – może stać się DZISIAJ. Zaryzykujesz?

A teraz kilka słów o nas

Mam na imię Piotr. Jestem studentem po pierwszym roku biofizyki. Pochodzę z niewielkiej miejscowości Laskowa, koło Limanowej. Od lat jeżdżę na oazy Ruchu Światło-Życie, obecnie już jako animator. Uwielbiam chodzić po górach, podróżować, poznawać ludzi i ich sposób patrzenia na świat. Dlaczego jadę? Chcę doświadczyć Afryki i misji. Chcę spotkać się się z drugim człowiekiem, otworzyć się na niego i jego potrzeby. Czuję potrzebę by działać.

Piotr

Mam na imię Danusia. Mieszkam w Jastrzębiu Zdroju. Na co dzień zajmuję się rehabilitacją dzieci niepełnosprawnych. Uwielbiam aktywnie spędzać czas. Lubię wędrówki po górach, spotkania z przyjaciółmi, podróże. Należę do misyjnego ruchu TUCUM. Od dłuższego już czasu myślałam o wyjeździe do Afryki. Cieszę się, że choć małą część mojego życia (a może większą w przyszłości) spędzę wśród tych ludzi w slumsach i innych miejscach. Mam nadzieję, że ten wyjazd będzie okazją, aby spojrzeć na swoje życie i zobaczyć czy misje są moim powołaniem.
Danusia

 

Jestem Szymon, jestem studentem IV roku Budownictwa na Politechnice Krakowskiej. Uwielbiam wędrówki po górach i długie spacery. Jestem osobą otwartą i bezpośrednią lecz bardzo ceniącą ciszę i spokój który mnie otacza. Bardzo chciałbym inaczej spojrzeć na otaczający mnie świat. Dostrzec rzeczy, które w europejskiej kulturze są tak oczywiste, że aż niedostrzegalne. Wiem, że nie ma przypadków i ON przez ten wyjazd chce mi coś pokazać i uświadomić – osobiście tylko na to czekam ;). Z otwartością czekam na wszelakiego rodzaju przygody, sytuacje i doświadczenia.
Szymon

 

Mam na imię Łukasz. Pochodzę z Radzionkowa Rojcy, małego miasta na Górnym Śląsku. Jestem absolwentem Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Od dziecka słuchałem z uwagą opowieści misjonarzy, którzy odwiedzali naszą parafię. Słowa, które przekazywali obudziły we mnie pragnienie wyjazdu na misje. Dziś dziękuję Bogu oraz wspólnocie Kombonianów, że będę mógł doświadczyć misyjnego działa Kościoła, służąc moim braciom na kontynencie afrykańskim.
Łukasz

 

 

Nazywam się Ewa Maziarz, pochodzę z przepięknej wsi na Podkarpaciu, jestem absolwentką Akademii Ignatianum w Krakowie. Co skłoniło mnie do wyjazdu: Afryka od dawna chodzi mi po głowie, więc gdy nadarzyła się okazja poczułam, że to coś dla mnie. Moje oczekiwania: jako człowiek chciałabym chociaż w minimalnym stopniu poznać kulturę Czarnego Lądu, mentalność ludzi tam żyjących, ale mam świadomość, że miesiąc to za mało czasu. Jako TUCUM-owiczka chciałabym poznać ludzi za których się modlę, łączę się duchowo. Jako chrześcijanka chciałabym rozeznać moje powołanie, dzieląc się z ludźmi nauką Jezusa.
Ewa

 

 

 

Nazywam się Mateusz Poręba. Rok temu zacząłem postulat u Kombonianów. Pochodzę z Katowic, chodziłem do liceum w Mikołowie. Chciałem wziąć udział w wyjeździe, żeby poczuć misje na własnej skórze. Chcę poznać choć trochę Afryki, służyć, dzielić się doświadczeniem Boga i sobą. Nie ukrywam, że chcę tam też wiele otrzymać i wiele się nauczyć.

 

 

 

 

dk Krzysztof Zębik, który przez ostatnie 5 lat pracował w Kenii. Obecnie został skierowany do pracy w Polsce. W listopadzie 2011 roku, przyjmie święcenia kapłańskie. Na miejscu będzie dla nas swego rodzaju przewodnikiem i on również organizuje cały plany i nasz pobyt razem z o. Stefano.

 

 

 

 

 

 

 

o. Maciek Zieliński, który był w Kenii 7 lat temu i wyczekuje wyjazdu na misje. Ale na razie wciąż pracuje w Krakowie z młodzieżą, pomagając im odkrywać powołanie.

 

 

ima

Wszystko zaczęło się dużo wcześniej. Pomysł zorganizowania obozu misyjnego dla młodych dojrzewał od dłuższego czasu. Jedyną pewną rzeczą był cel wyprawy – Kenia. Byłem tam parę lat temu, a poza tym na miejscu jest mój przyjaciel i współbrat – o. Stefano. Pomysł dojrzał w tym roku także dlatego, że zebrała się grupka młodych ludzi, którzy myślą na serio o jakiejś formie zaangażowania się w misje.
Jedziemy zatem do Kenii, a dokładnie do Korogocho, jednego z ponad 200 slumsów Nairobi. W Korogocho, w jednym z baraków tego wielkiego ponad 120 tyś. slumsu, żyje wspólnota komboniańska. Właśnie tam oraz w Kibiko, czyli ośrodku resocjalizacyjnym dla dzieci ulicy, spędzimy większość czasu. W planach jest również wyjazd do Amakuriat, naszej komboniańskiej misji wśród plemienia Pokot na Północy Kenii, blisko granicy z Ugandą. Szczegóły, wrażenia, zdjęcia, … postaramy się dodawać codziennie na blogu, jeśli tylko będziemy mieć dostęp do Internetu, no i będzie prąd.