Archive for Październik, 2012


Pocztówka z Istambułu

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Podróż do Ghany definitywnie dobiegła końca. Z Abor wyruszyliśmy we wtorek po południu, w swoich domach znaleźliśmy się natomiast w czwartek o poranku. Środę spędziliśmy w wielkim Istambule – wykorzystując kilka godzin, jakie mieliśmy w trakcie samolotowej przesiadki.To, co ujrzeliśmy w tym liczącym ponad 11 milionów mieszkańców w mieście, nadaje się prawdopodobnie na zupełnie osobny wpis. Teraz jednak chcieliśmy powiedzieć, iż…

… SERDECZNIE DZIĘKUJEMY wszystkim osobom i instytucjom, bez wsparcia których wyprawa 2012 nie doszłaby do skutku. W szczególności:

– parafiom, w których odbyły się nasze misyjne animacje,

-ofiarodawcom artykułów szkolnych i medycznych – okazały się niezwykle przydatne!

– osobom wspierającym nas modlitewnie – czuliśmy Waszą obecność :),

– osobom, które pomogły w logistycznym przygotowaniu podróży – zorganizowaniu biletów, wiz, transportu na lotnisko do Berlina tam i z powrotem, etc.,

– misjonarzom kombonianom z Polski oraz Ghany.

– rodzinom i przyjaciołom za to, że po prostu SĄ.

Dziękujemy wszystkim, którzy docenili trud naszej wyprawy – mamy nadzieję, że dla wielu z Was nasze działania stały się inspiracją do tego, aby spróbować odkryć w sobie coś zupełnie nowego. Podróż do Ghany poszerzyła nasze horyzonty – zarówno te intelektualne, jak i duchowe. Na pytanie, czy warto pojechać na misję do Afryki, odpowiadamy bez chwili zastanowienia: TAK!

Ulewa, która odwiedziła miejscowość Abor oraz ośrodek „In my Father’s house”, obwieściła zakończenie przygody z Afryką. W minorowych nastrojach przystąpiliśmy do pakowania walizek – wraz z nimi zamykamy historię, którą budowaliśmy przez ostatnie kilka tygodni. Jak szybko upłynął ten czas – trudno opisać. Jak wiele wynieśliśmy z tej podróży – ciężko ocenić. Co kazało nam tu przybyć – i to niełatwo zdiagnozować. Do Polski wracamy szczęśliwi, ale i smutni. Nostalgia zdawkowo rekompensuje żal, który jak zwykle towarzyszy rozstaniom.

Czarny Ląd to dla nas – grupki świeckich misjonarzy kombonianów – przede wszystkim dzieci. Dzieci, które poznaliśmy w ośrodku; które jak przeciąg przeniknęły nas, by wstrząsnąć naszymi myślami i pokazać istnienie innej strony rzeczywistości, znanej z książek Kapuścińskiego oraz filmów dokumentalnych. Na wysuwanie daleko idących wniosków przyjdzie jeszcze czas – kiedy wszyscy nabierzemy odpowiedniego dystansu, a emocje opadną. Teraz gotują się w nas jak rozgrzane żelazo. Pożegnanie, zafundowane nam przez dzieci, wycisnęło łzy, podkreślając zarazem, że nie znaleźliśmy się tu bez powodu lub przez przypadek.

Jutrzejszy wyjazd do Akry przewidujemy na godzinę 9:00 rano. Zarzucimy bagaże na plecy i pomachamy miejscowości Abor – tej, która z tak wielką życzliwością, nie oczekując niczego w zamian, przyjęła nas do siebie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.