Buenos tardes!

Podróż powrotna do Tumaco przebiegła bardzo sprawne. Jeszcze tego samego dnia spotkaliśmy się z Uli, które jest wolontariuszką i pochodzi z Niemiec. Jej codzienność to praca w Nuevo Miellenio, dzielnicy uważanej w Tumaco za najbardziej niebezpieczną. Odpowiadając na prośbę ojców Kombonianów zgodziła się pracować w Centro Afro, czyli miejscu spotkań dla dzieci i młodzieży. Poprzez pomoc w odrabianiu zadań domowych oraz oferowanie innych zajęć dodatkowych (np. lekcje tańca, chodzenia na szczudłach, dziecięce kółko misyjne, malowanie) stara się wyrwać młodych ze środowiska pełnego agresji i przemocy.

Spotkaliśmy się tam też z młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania. Mieli wiele pytań dotyczących Polski m. in. o nasze narodowe potrawy. Opowieści Tomka o bigosie nie wzbudziły w nich apetytu. Byli również zdziwieni tym, że dziewczyny po dwudziestce nie mają jeszcze dzieci. (W Tumaco normą jest rodzenie pierwszego dziecka w wieku piętnastu lat.) Porównywanie kultur obydwu krajów zakończyło się pokazem tańców. Kolumbia – salsa; Polska – polonez. Wynik 1:1.

Według planu następnego dnia mieliśmy wylecieć z lotniska w Tumaco do Cali, a następnie do Medellin. Niestety, okazało się, że ze względu na pogodę nasz lot został odwołany. Kolejną noc przymusowo, ale z radością, spędziliśmy u naszych gospodarzy. W czwartek zapobiegliwie pojawiliśmy się na lotnisku znacznie wcześniej. Tym razem wszystko udało się bez większych problemów. Lecimy, osiem godziny czekania w Cali i znowu lecimy.  Finalnie do domu wspólnoty w Medellin pojawiliśmy się przed północą. Ojcowie przyjęli nas ciepło.

Dzisiaj zaczęliśmy poznawać miasto. Odwiedziliśmy jadłodajnie dla ubogich, gdzie będziemy pomagać w najbliższym czasie. Ustaliliśmy też plan działania podczas naszego pobytu tutaj. Mamy zamiar pomóc ojcom w przygotowaniu domu na przyjazd młodzieży komboniańskiej, które odbędzie się w październiku z okazji 150 rocznicy powstania zgromadzenia oraz 35 rocznicy działalności Kombonianów w Kolumbii. Logo, hasła, napisy – to wszystko jeszcze przed nami.

Trzymajcie za nas kciuki, do  następnego przeczytania!

Reklamy