Drugi dzień pobytu w Kolumbii spędziliśmy na poznawaniu Bogoty. No, może „poznawaniu” to duże słowo, ale pochodziliśmy trochę po mieście i widzieliśmy centrum. Dojechaliśmy tam bogotańskimi Trans Millenio – dość szybkimi autobusami. Zobaczyliśmy muzeum kolumbijskiego malarza i rzeźbiarza Fernando Botero. Swoją pokaźną kolekcję dzieł własnych oraz wielkich światowych artystów, m.in. Picasso czy Monet przekazał miastu do ogólnego użytku. Dalej przeszliśmy na główny plac kolumbijskiej stolicy, zwany Placem Boliwara i do katedry. Następnie udaliśmy się spacerem przez główne ulice Bogoty podziwiając wielką różnorodność i egzotykę tego niezwykłego miasta. Jako że na obiad byliśmy zaproszeni do drugiej wspólnoty kombonianów obecnej w mieście, pośpieszyliśmy piechotą co prędzej, żeby wreszcie nasze brzuszki przestały burczeć. Wspólnota przyjęła nas z wielką radością a podczas obiadu mogliśmy spróbować m.in. świeżego soku z lulo, zobaczyć siedzibę redakcji kolumbijskiego pisma komboniańskiego i podziwiać zabytkowy dom w którym mieszka wspólnota.

Następnego dnia wraz z bratem Alberto pojechaliśmy odwiedzić rodziców jednego z ojców, którzy mieszkają, niedaleko miejscowości Turmeque, położonej w górach dwie i pół godziny jazdy autobusem z Bogoty. Miejsce to znane jest  z powstałej tam narodowej dyscypliny sportowej Techo. Ujęły nas wielka gościnność, prostota i dobroć don Alvaro i jego żony, pani Santos. Mogliśmy tam nabrać sił przed podróżą do Tumaco. Mieliśmy czas na modlitwę osobistą, podziwianie przepięknych widoków, wspólne śpiewania, a dzięki serdeczności naszego gospodarza, także na przejażdżkę na górskim koniku J. Wzruszającym momentem była odmówiona z domownikami wieczorna modlitwa różańcowa.

W poniedziałek po przepysznym i przeobfitym obiadku wróciliśmy do Bogoty.

We wtorek, po wspólnej jutrzni i śniadaniu, ruszyliśmy w dość długą podróż autobusem, w kierunku Tumako drogami wiodącymi przez kolumbijskie Andy. Widoki zapierały nam dech w piersiach.

Niestety właśnie przed chwilą zaszło słońce (przepięknie!), więc postanowiłyśmy otworzyć laptopa i napisać do Was tych kilka słów. Na szczęście w naszym wypaśnym autokarze jest Internet i gniazdko elektryczne ;).

Pozdrawiamy!

c.d.n.