Ten dzień upłynął nam na odwiedzaniu różnych miejsc związanych z Kombonianani w Nairobi. Najpierw pojechaliśmy do Domu Prowincjała, czyli osoby odpowiedzialnej za wszystkie zgromadzenia komboniańskie w danej prowincji (często prowincja to obszar jednego państwa, ale zależy to od ilości wspólnot i jej członków na danym terenie).
Następnym punktem programu było Comboni Brothers’ Centre czyli miejsce gdzie mają formację przyszli bracia Kombonianie. Oprócz Nairobi istnieje jeszcze tylko jedno takie centrum w Bogocie, w Kolumbii. Niestety większość braci była wtedy na zajęciach, więc udało nam się porozmawiać tylko z paroma, którzy akurat przyjechali tam z wizytą:).
Ostatnim punktem wycieczki była redakcja komboniańskiego czasopisma „New People”. Był to szczególnie interesujący moment dla brata Tomka, który zastąpił niedawno Ojca Krzysztofa w pracy w redakcji w naszym polskim czasopiśmie komboniańskim.
W drodze do redakcji spotkałyśmy małe, skaczące po drzewach małpki, z którymi najszybciej wspólny język odnalazła Agnieszka (rzucała im patyki, a małpki podchodziły, zabierały patyk i usiłowały go zjeść).
Po tylu wrażeniach przyszedł czas na odpoczynek. Po wielu opowieściach ojca Krzysztofa zachwalających jedną z najlepszych etiopskich restauracji, postanowiliśmy sprawdzić czy to miejsce rzeczywiście zasługuje na 3 gwiazdki Krzysztofa:).
Wystrój był bardzo klimatyczny i „tak jakby luksusowy”, a jedzenie miało intrygujący smak i zapach. Po obiedzie wzięliśmy udział w ceremonii parzenia i picia tradycyjnej etiopskiej kawy, do której o dziwo serwowano…popcorn. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tego miejsca, mimo iż etiopskie smaki nie zyskały pełnego uznania u wszystkich zgromadzonych:).