Archive for 10 września, 2016


Kibiko – 10/09

Napenda kuishi to trzecia, oprócz Boma Rescue i Kisumu ndogo, placówka Ojców Kombonianów, która pomaga młodym chłopcom żyjącym na ulicy. Trafiają tu młodzi z dwóch poprzednich placówek, którzy potrzebują więcej czasu na wyjście z nałogu narkotykowego, lub nie mają rodziny, w której mogliby wychowywać się i dorastać w spokojnych warunkach. Czasami chłopcy są przysyłani z innych projektów lub przez rząd.
Napenda kuishi to placówka rehabilitacyjna położona na wsi, kilkadziesiąt kilometrów od Nairobi, w której chłopcy mieszkają i spędzają czas. Uczęszczają do okolicznych szkół na normalne zajęcia, a oprócz tego w ośrodku prowadzona jest terapia lecząca uzależnienia, chłopcy pracują w polu, razem się uczą i mają wspólne posiłki.
W ośrodku pracuje 3 wychowawców, kucharka (zawsze jest to kobieta, aby chłopcy czuli matczyne ciepło i troskę) oraz wolontariusz, który wcześniej sam przebywał w ośrodku a teraz chce pomagać innym z podobnymi problemami.
Mieliśmy dziś szansę zagrać z chłopakami w siatkówkę, koszykówkę i szachy, a następnie zjedliśmy razem obiad. Po posiłku, każdy z chłopaków przedstawił się i powiedział co chciałby robić w przyszłości. Było to bardzo wzruszające dla nas, bo okazało się, że każdy z nich ma jakąś pasję i marzenia, które chce zrealizować. Podziękowali nam za wizytę, szczególnie miłe dla serca były słowa, że nasz uśmiech sprawia, że oni też się uśmiechają. Na końcu my również powiedzieliśmy parę słów o sobie i życzyliśmy im szczęścia w spełnianiu swoich życiowych celów.

Ten dzień upłynął nam na odwiedzaniu różnych miejsc związanych z Kombonianani w Nairobi. Najpierw pojechaliśmy do Domu Prowincjała, czyli osoby odpowiedzialnej za wszystkie zgromadzenia komboniańskie w danej prowincji (często prowincja to obszar jednego państwa, ale zależy to od ilości wspólnot i jej członków na danym terenie).
Następnym punktem programu było Comboni Brothers’ Centre czyli miejsce gdzie mają formację przyszli bracia Kombonianie. Oprócz Nairobi istnieje jeszcze tylko jedno takie centrum w Bogocie, w Kolumbii. Niestety większość braci była wtedy na zajęciach, więc udało nam się porozmawiać tylko z paroma, którzy akurat przyjechali tam z wizytą:).
Ostatnim punktem wycieczki była redakcja komboniańskiego czasopisma „New People”. Był to szczególnie interesujący moment dla brata Tomka, który zastąpił niedawno Ojca Krzysztofa w pracy w redakcji w naszym polskim czasopiśmie komboniańskim.
W drodze do redakcji spotkałyśmy małe, skaczące po drzewach małpki, z którymi najszybciej wspólny język odnalazła Agnieszka (rzucała im patyki, a małpki podchodziły, zabierały patyk i usiłowały go zjeść).
Po tylu wrażeniach przyszedł czas na odpoczynek. Po wielu opowieściach ojca Krzysztofa zachwalających jedną z najlepszych etiopskich restauracji, postanowiliśmy sprawdzić czy to miejsce rzeczywiście zasługuje na 3 gwiazdki Krzysztofa:).
Wystrój był bardzo klimatyczny i „tak jakby luksusowy”, a jedzenie miało intrygujący smak i zapach. Po obiedzie wzięliśmy udział w ceremonii parzenia i picia tradycyjnej etiopskiej kawy, do której o dziwo serwowano…popcorn. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tego miejsca, mimo iż etiopskie smaki nie zyskały pełnego uznania u wszystkich zgromadzonych:).

„Głoście Ewangelię czynami, a gdy trzeba także i słowem” – tego ostatniego mogły dziś rano na własnej skórze doświadczyć Krysia i Kasia, które zostały zaproszone do szkoły (jednej z odwiedzonych we wtorek) aby opowiedzieć o swoim powołaniu.
Spotkanie rozpoczęło się modlitwą i podzieleniem na temat Czytań z Dnia. Następnie przyszedł czas na nasze mówczynie, a żeby dodać powagi sytuacji, dziewczyny zostały wyposażone w ogromny, biały świecący megafon, aby nikt nie stracił ani słowa z tego przejmującego wystąpienia:).
Dla dziewczyn była to stresująca sytuacja, ale dla uczniów tej szkoły to było coś normalnego, widać było, że są przygotowani i przyzwyczajeni do publicznego dzielenia się swoimi przemyśleniami.
W południe czekała na wszystkich wyjątkowa atrakcja. Zostaliśmy zaproszeni na wykwintny obiad w Kariobangi Women Promotion Training Institute. Przygotowaniem posiłku i obsługą zajęły się uczennice kursu cateringowego, które właśnie kończą zajęcia i od października rozpoczynają praktyki zawodowe. Wszystko wyglądało i smakowało przepysznie, wydawało się nam, że byliśmy bardziej zestresowani niż dziewczyny, tym że przyniesiemy wstyd wszystkim białym, nie wiedząc co czym jeść (obawy poniekąd słuszne, bo okazało się, że ciasto powinniśmy jeść i widelcem i łyżką, którą zlekceważyliśmy:)). Po skończonej uczcie, wszystkie kucharki przedstawiły się i opowiedziały, w jaki sposób przyrządzone zostały poszczególne dania.