Dziś razem Ojcem Mauricio odwiedziliśmy projekt prowadzony przez tutejszych Ojców Kombonianów. Przeznaczony jest on głównie dla młodzieży w wieku 12-18 lat, wcześniej żadna inna organizacja nie zajmowała się tą grupą wiekową, a jedynie młodszymi dziećmi.
Odwiedziliśmy 2 z 3 dotychczas powstałych placówek Boma Rescue i Kisumu ndogo.
W ośrodkach znajdują miejsce opuszczeni przez najbliższych, często uzależnieni od narkotyków mieszkający na ulicy młodzi ludzie. Wychowawcy ośrodka raz na tydzień prowadzą tzw. „street work”. Udają się wtedy do środowiska, z których pochodzą ich podopieczni w poszukiwaniu innych, którym można pomóc. Ciężko doświadczeni przez życie chłopcy często są nieufni, nie wiedzą czy taki ośrodek w ogóle istnieje, czy nie zostaną wykorzystani. Zadanie wychowawców polega więc na zdobyciu ich zaufania i przekonaniu, że jest dla nich szansa na zmianę życia.
Obie placówki otwarte są od poniedziałku do piątku od 8 do 16. W tym czasie chłopcy mają lekcje z matematyki, j. angielskiego, suahili, geografii i nauk ścisłych. Ponadto uczestniczą w zajęciach sportowych, indywidualnych sesjach i grupowych zajęciach z wychowawcą. Wśród tak silnych osobowości często zdarzają się konflikty czy bójki, ale dzięki zaufaniu i szacunku jakim darzą pracowników ośrodka takie sytuacje udaje się szybko opanować. Ponadto wychowawcy podkreślają, że ci chłopcy są bardzo inteligentni, niesamowici w akrobatyce i widzą w nich duży potencjał.
W ośrodkach zapewnione są również posiłki, co jak potwierdzali wychowawcy często jest głównym motywem przychodzenia na zajęcia.
Cały program trwa około roku, w czasie którego ci młodzi mężczyźni uczą się innego życia niż to, które dotychczas do tej pory. Następnie w zależności od osoby zostaje podjęta decyzja o dalszych losach chłopców. O ile jest to możliwe wracają do domu rodzinnego. Jeśli jednak to rodzina była przyczyną tego, że wylądowali na ulicy, to w miarę możliwości wysyła się ich do dalszych krewnych, z dala od slumsów, gdzie mogą chodzić do szkoły, uczyć się i rozwijać. Jeśli widać, że któryś z chłopaków nie jest jeszcze gotowy do samodzielnego stawienia czoła rzeczywistości (najczęściej jest to spowodowane uzależnieniem od narkotyków) jest wysyłany do trzeciej placówki w Kibiko – więcej o niej napiszemy tuż po odwiedzinach w sobotę:).
Ojciec Maurico pokazał nam nietypowy skarb, który przechowuje w swoim biurze. Jest to zestaw przedmiotów, które chłopcy ofiarowali w ramach jednej z Mszy Św.Był to zestaw noży własnej roboty i butelek po alkoholu jako znak zerwania z przeszłością i chęci rozpoczęcia nowego życia.