Archive for 9 września, 2016


Chłopcy ulicy – 7/09

Dziś razem Ojcem Mauricio odwiedziliśmy projekt prowadzony przez tutejszych Ojców Kombonianów. Przeznaczony jest on głównie dla młodzieży w wieku 12-18 lat, wcześniej żadna inna organizacja nie zajmowała się tą grupą wiekową, a jedynie młodszymi dziećmi.
Odwiedziliśmy 2 z 3 dotychczas powstałych placówek Boma Rescue i Kisumu ndogo.
W ośrodkach znajdują miejsce opuszczeni przez najbliższych, często uzależnieni od narkotyków mieszkający na ulicy młodzi ludzie. Wychowawcy ośrodka raz na tydzień prowadzą tzw. „street work”. Udają się wtedy do środowiska, z których pochodzą ich podopieczni w poszukiwaniu innych, którym można pomóc. Ciężko doświadczeni przez życie chłopcy często są nieufni, nie wiedzą czy taki ośrodek w ogóle istnieje, czy nie zostaną wykorzystani. Zadanie wychowawców polega więc na zdobyciu ich zaufania i przekonaniu, że jest dla nich szansa na zmianę życia.
Obie placówki otwarte są od poniedziałku do piątku od 8 do 16. W tym czasie chłopcy mają lekcje z matematyki, j. angielskiego, suahili, geografii i nauk ścisłych. Ponadto uczestniczą w zajęciach sportowych, indywidualnych sesjach i grupowych zajęciach z wychowawcą. Wśród tak silnych osobowości często zdarzają się konflikty czy bójki, ale dzięki zaufaniu i szacunku jakim darzą pracowników ośrodka takie sytuacje udaje się szybko opanować. Ponadto wychowawcy podkreślają, że ci chłopcy są bardzo inteligentni, niesamowici w akrobatyce i widzą w nich duży potencjał.
W ośrodkach zapewnione są również posiłki, co jak potwierdzali wychowawcy często jest głównym motywem przychodzenia na zajęcia.
Cały program trwa około roku, w czasie którego ci młodzi mężczyźni uczą się innego życia niż to, które dotychczas do tej pory. Następnie w zależności od osoby zostaje podjęta decyzja o dalszych losach chłopców. O ile jest to możliwe wracają do domu rodzinnego. Jeśli jednak to rodzina była przyczyną tego, że wylądowali na ulicy, to w miarę możliwości wysyła się ich do dalszych krewnych, z dala od slumsów, gdzie mogą chodzić do szkoły, uczyć się i rozwijać. Jeśli widać, że któryś z chłopaków nie jest jeszcze gotowy do samodzielnego stawienia czoła rzeczywistości (najczęściej jest to spowodowane uzależnieniem od narkotyków) jest wysyłany do trzeciej placówki w Kibiko – więcej o niej napiszemy tuż po odwiedzinach w sobotę:).
Ojciec Maurico pokazał nam nietypowy skarb, który przechowuje w swoim biurze. Jest to zestaw przedmiotów, które chłopcy ofiarowali w ramach jednej z Mszy Św.Był to zestaw noży własnej roboty i butelek po alkoholu jako znak zerwania z przeszłością i chęci rozpoczęcia nowego życia.

Wrzesień to dla polskich dzieci czas powrotu do szkoły po wakacyjnej przerwie. W tym samym czasie kenijscy uczniowie również wracają do nauki, ale dla nich właśnie skończyły się ferie zimowe. Nowy Rok szkolny rozpoczyna się tu bowiem w styczniu. W związku z tym, w sierpniu nie mieliśmy zbyt wielu okazji do odwiedzenia szkół (bo nikogo w nich nie było), postanowiliśmy nadrobić to w ostatnich dniach naszego pobytu. We wtorek udało się nam „zaliczyć” trzy placówki:). Bardzo ciekawe było dla nas oglądanie wszystkich dzieci w jednakowych mundurkach, po których można poznać do jakiej szkoły uczęszcza dziecko.
Tego dnia odwiedziliśmy również dom starców. Byliśmy pod wrażeniem porządku i czystości. Dowiedzieliśmy się że pensjonariusze codziennie spędzają czas na świeżym powietrzu (widzieliśmy jak jedna pani pasła kozy):).
Wieczorem w łazience czekała na nas mała, czarna, włochata niespodzianka. Po bliższych oględzinach, ustaliliśmy, że naszym gościem na 90% jest nietoperz. Zrezygnowałyśmy więc z prysznica tego dnia i poszłyśmy spać. Następnego poranka małego Draculi już nie było, więc uradowane wskoczyłyśmy pod prysznic.

Ostatni tydzień naszego doświadczenia misyjnego spędziliśmy bardzo intensywnie. Tuż po śniadaniu udaliśmy się do Comboni Health Center, który pomaga w leczeniu osób chorych na HIV i AIDS. Pacjenci są objęci kompleksową i profesjonalną opieką. Pracownicy ośrodka dbają o to, aby chorzy nie przychodzili jedynie po leki, ale czuli prawdziwe wparcie i zainteresowanie ich losem. Ośrodek zatrudnia lekarzy, pielęgniarki i pracowników socjalnych. Kiedy pacjent nie przychodzi na umówioną wizytę, pracownicy próbują się kontaktować telefonicznie, a potem wybierają się na wizytę domową. Ośrodek proponuje również medycynę naturalną w leczeniu osób chorych na AIDS dodatkowo uzależnionych od narkotyków i innych używek.
Kolejnym miejscem, do którego się wybraliśmy było wysypisko śmieci. Poszliśmy tam aby zobaczyć realia życia wielu ludzi, którzy utrzymują się jedynie z pracy w tym miejscu. Jedni zajmują się segregacją śmieci i ich przetwarzaniem, inni natomiast wyszukują rzeczy, które mogą później sprzedać na ulicy.
Następnie przyszedł czas na obiad. Przechodząc ulicami slumsów zauważyliśmy, że domy mieszkańców Korogocho zbudowane są z kawałków gliny, błota i blachy z wysypiska śmieci. W jednym z takich budynków mieściła się nasza „restauracja”. Mimo lekkich obaw o stan sanitarny tego przybytku, jedzenie okazało się przepyszne i nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu:).
Przez cały ten dzień towarzyszyli nam ochroniarze (dwóch miejscowych chłopaków), ponieważ odwiedzaliśmy jedne z najbardziej niebezpiecznych części slumsów, a nasz Canon mógłby już nie być nasz.