Po prawie dwóch tygodniach pełnego wrażeń pobytu, przyszedł czas na pożegnanie Amakuriat i plemienia Pokot, które je zamieszkuje. Dzień poświęciliśmy na ostatnie spacery i pakowanie walizek. Po południu poszliśmy zobaczyć wyjątkowe, okoliczne drzewo, bardzo ważne dla mieszkańców. Okazało się, że z owoców wykonuje się tradycyjne piwo i wino przygotowywane na miodzie, oba używane w czasie ważnych uroczystości.
Na pamiątkę część dziewczyn postanowiła uszyć sobie tradycyjne plemienne spódnice u miejscowej krawcowej. Okazało się że były gotowe już w parę godzin i dziewczyny zdążyły jeszcze w nich pospacerować. Spotkało się to z bardzo entuzjastyczną reakcją miejscowych i teraz już oficjalnie były „dziewczynami Pokot”.
Tuż po kolacji poszliśmy spać, bo następnego dnia o 4 rano mieliśmy wyruszyć w drogę powrotną do Nairobi.
W Makutanu – miasteczku gdzie przesiadaliśmy się do matatu, odwiedził nas sam właściciel firmy wynajmującej te popularne busy by osobiście życzyć nam udanej podróży. Po ustaleniu, że Polska nie jest częścią USA i naszym językiem urzędowym nie jest angielski, „pan właściciel” niezwykle czule się z nami pożegnał (zwłaszcza z dziewczynami) i mogliśmy ruszyć w dalszą drogę:)
Późnym wieczorem, po prawie 16 godzinach jazdy, byliśmy już w Kariobangi gdzie spędzimy ostatnie dziesięć dni pobytu w Kenii.