Będąc w Amakuriat zabraliśmy się z ojcem Maćkiem do  jednej z najbardziej oddalonych kaplic misji Kalodeke. Była to okazja do poznania pracy misjonarza na terenach, gdzie ludzie dopiero poznają Chrystusa. Po drodze wstąpiliśmy do różnych kaplic. Przed jedną z nich czekała na nas gromadka dzieci. Okazało się, że w ciągu tygodnia niektóre z kaplic pełnią rolę przedszkola. W środku przywitał nas miejscowy nauczyciel, katechista o imieniu Thomas. Dzieci zaprezentowały nam swoją wiedzę: pochwaliły się znajomością angielskiego alfabetu, cyfr oraz wykonywania prostych działań matematycznych.
Gdy dotarliśmy na miejsce przed kaplicą zebrało się już kilka osób. Na początku dzieci patrzyły na nas nieufnie, z czasem jednak podchodziły coraz bliżej, śmiejąc się i bawiąc z nami. Katechistka Elizabeth zaprowadziła nas do pobliskiej wioski, która otoczona była ostrymi gałęziami chroniącymi przed dzikimi zwierzętami. W środku znajdowało się parę małych lepianek oraz zagrody dla kur i kóz.

W kaplicy w Kalodeke zebrani mogli obejrzeć film o życiu Jezusa w języku pokot. Jest to dla nich ważne, ponieważ to jedyny język jakim się posługują.
Następnie odbyło się Nabożeństwo Słowa, które dzięki katechistce mogło zostać przetłumaczone z języka suahili. Patrząc na zgromadzonych można było zobaczyć zarówno mamy z małymi dziećmi, jak i wojowników ubranych w tradycyjne stroje plemienia Pokot.

W drodze powrotnej naszą uwagę przykuł widok młodego mężczyzny idącego z dwójką małych dzieci. W kulturze Pokot nie jest to spotykane, ponieważ dziećmi zajmują się kobiety. Do domu wróciliśmy po zachodzie słońca.