W środę rano wyjechaliśmy do misji w Amakuriat. Po 5 godz jazdy po dość wyboistej drodze dojechaliśmy na miejsce. Po obiedzie mieliśmy okazję zobaczyć miejscowy targ. Wygląda on podobnie jak u nas, raz w tygodniu ludzie zjeżdżają się z różnych stron Kenii, a nawet z Ugandy, żeby kupić lub sprzedać swoje produkty. Na rozłożonych foliach ludzie wykładali swój towar. Można tam było znaleźć wszystko co miejscowym ludziom może być potrzebne m.in. buty, ubranie, chusty, owoce, warzywa.
Tym, co zwróciło naszą uwagę było wiele identycznych par butów, różniły się one tylko rozmiarami. Zachwycały one swoją prostą i brakiem różnorodności. W Polsce buty kupuje się myśląc przede wszystkim o ich kolorze, kroju czy marce, a tutaj wygląd nie ma znaczenia.
Idąc dalej zauważyliśmy siedzących ludzi pod drzewem, którzy sprzedawali liście mirry. Jeden z braci ze wspólnoty kombonianów, br. Cezar, wytłumaczył nam, że roślina ta wywołuje halucynacje oraz eliminuje poczucie głodu. Pomimo ogromnej szkodliwości dla organizmu dostęp do tego nie jest zabroniony i można to bez problemu kupić.
(Widok białych ludzi wzbudził zainteresowanie.)

W drodze powrotnej odwiedziliśmy szkołę podstawową, po której oprowadziły nas uczennice. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda ich szkolne życie, gdzie mieszkają i uczą się oraz dowiedzieć się z jakimi borykają się problemami.

Dzień zakończyliśmy poznając wspólnotę sióstr kombonianek, które wraz z dwoma lekarkami z Włoch przyszły nas przywitać.