Poniedziałek rozpoczęliśmy Eucharystią.

Po śniadaniu spędziliśmy trochę czasu na rozmowie z Ojcem Maćkiem – Kombonianinem  z Tarnowa , który od półtora roku przebywa na misji w Amakuriat.

Przed obiadem pojechaliśmy do szkoły średniej z internatem Saint Bakhita dla dziewcząt, w której uczy się ok. 150 uczennic. Po drodze przejeżdżaliśmy przez koryta wyschniętych rzek(pomimo pory deszczowej) . Po południu odwiedziliśmy drugą szkołę średnią dla dziewcząt – im. Świętej Trójcy.

Wszystkie szkoły średnie w rejonie posiadają internat, w którym mieszkają uczniowie, nawet Ci z okolicy, bo wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że zjawią się na lekcji, a nie zostaną wysłani przez rodziców do pasienia kóz albo innych robót domowych. Jednakże wciąż istnieje niebezpieczeństwo, że dziewczyna zostanie „wykradziona” przez rodziców, bo akurat znalazł się ktoś, kto chce się z nią ożenić i ma wystraczająco dużo krów, żeby zapłacić za żonę.

Szkoły są płatne i drogie jak na warunki afrykańskie (ok. 2000zł rocznie). Często rodzice nie płacą za edukację i mają długi w szkole, wtedy nawet jeśli uczeń skończy wszystkie klasy liceum, nie zostanie dopuszczony do matury a wtedy nie ma szans na dalszą edukację. Rodzice nie płacą, bo zazwyczaj nie mają na to pieniędzy, często jednak po prostu nie doceniają roli i wagi edukacji w przyszłości ich dzieci, zwłaszcza córek.

Dziewczyny często mają aspiracje i marzenia, chcą się uczyć, studiować. Jednakże wciąż najbardziej akceptowalna rola kobiety w społeczeństwie to rola matki i żony. W czasie spotkań w obu szkołach, uczennice miały okazję zadać nam  pytania o nasze życie w Polsce. Pytały czy studiujemy, mamy chłopaków i jak godzimy jedno z drugim. Było widać, że pogodzenie edukacji i zbycia domowego to dla wielu bardzo ważny dylemat.

Było też parę śmiesznych sytuacji. Jedna z dziewczyn zapytała, czy mamy w Polsce wymiona. Na początku byliśmy zdezorientowani i chcieliśmy delikatnie uchylić się od odpowiedzi, bo to dosyć specyficzne pytanie (niektórzy zaczęli w głowie rysować sobie obraz krowy i już liczyli te wymiona). Dopiero po chwili okazało się, że pytano nas o plemiona…