Archive for 19 sierpnia, 2016


W drodze do Amakuriat 17.08

W środę rano wyjechaliśmy do misji w Amakuriat. Po 5 godz jazdy po dość wyboistej drodze dojechaliśmy na miejsce. Po obiedzie mieliśmy okazję zobaczyć miejscowy targ. Wygląda on podobnie jak u nas, raz w tygodniu ludzie zjeżdżają się z różnych stron Kenii, a nawet z Ugandy, żeby kupić lub sprzedać swoje produkty. Na rozłożonych foliach ludzie wykładali swój towar. Można tam było znaleźć wszystko co miejscowym ludziom może być potrzebne m.in. buty, ubranie, chusty, owoce, warzywa.
Tym, co zwróciło naszą uwagę było wiele identycznych par butów, różniły się one tylko rozmiarami. Zachwycały one swoją prostą i brakiem różnorodności. W Polsce buty kupuje się myśląc przede wszystkim o ich kolorze, kroju czy marce, a tutaj wygląd nie ma znaczenia.
Idąc dalej zauważyliśmy siedzących ludzi pod drzewem, którzy sprzedawali liście mirry. Jeden z braci ze wspólnoty kombonianów, br. Cezar, wytłumaczył nam, że roślina ta wywołuje halucynacje oraz eliminuje poczucie głodu. Pomimo ogromnej szkodliwości dla organizmu dostęp do tego nie jest zabroniony i można to bez problemu kupić.
(Widok białych ludzi wzbudził zainteresowanie.)

W drodze powrotnej odwiedziliśmy szkołę podstawową, po której oprowadziły nas uczennice. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda ich szkolne życie, gdzie mieszkają i uczą się oraz dowiedzieć się z jakimi borykają się problemami.

Dzień zakończyliśmy poznając wspólnotę sióstr kombonianek, które wraz z dwoma lekarkami z Włoch przyszły nas przywitać.

Centralnym wydarzeniem  tego dnia była wizyta w kaplicach, gdzie grupa katechumenów, przyjmowała się do przyjęcia sakramentu chrztu i Komunii Św.

Podzieliliśmy się na 2 grupy i pojechaliśmy do wiosek.

W obu przywitano nas bardzo ciepło i życzliwie. Po Mszy Św. , w czasie której uczniowie wykonali tzw. „pierwszy krok” – wywołanie po imieniu każdej osoby a następnie położenie rąk na głowie przez kapłana.

Po Eucharystii była czas na integrację i zabawę.

W jednej z wiosek zostaliśmy poczęstowani ugali z sukumawiki –  tradycyjnym daniem przygotowywanym na ognisku. Ugali to mąka kukurydziana ugotowana na wodzie a sukumawiki to rodzaj zielonego warzywa liściastego przypominającego w smaku szpinak i kapustę. Jedliśmy wszystko palcami więc przed i po posiłku podano nam też wodę do obmycia rąk. Do picia mieliśmy świeże mleko prosto od krowy.

Druga grupa w tym czasie integrowała się z dziećmi. Na początku nieśmiali, zachęceni przez Ojca Krzysztofa, który zaczął nieporadnie odtwarzać ich tańce, otworzyli się, zaczęli uczyć nas swoich tradycyjnych zabaw, tańców, chcieli robić sobie z nami zdjęcia. Wieczorem zaczęło zbierać się na deszcz więc bardzo niechętnie pożegnaliśmy się z wszystkimi i wróciliśmy do Kacheliby.

Poniedziałek rozpoczęliśmy Eucharystią.

Po śniadaniu spędziliśmy trochę czasu na rozmowie z Ojcem Maćkiem – Kombonianinem  z Tarnowa , który od półtora roku przebywa na misji w Amakuriat.

Przed obiadem pojechaliśmy do szkoły średniej z internatem Saint Bakhita dla dziewcząt, w której uczy się ok. 150 uczennic. Po drodze przejeżdżaliśmy przez koryta wyschniętych rzek(pomimo pory deszczowej) . Po południu odwiedziliśmy drugą szkołę średnią dla dziewcząt – im. Świętej Trójcy.

Wszystkie szkoły średnie w rejonie posiadają internat, w którym mieszkają uczniowie, nawet Ci z okolicy, bo wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że zjawią się na lekcji, a nie zostaną wysłani przez rodziców do pasienia kóz albo innych robót domowych. Jednakże wciąż istnieje niebezpieczeństwo, że dziewczyna zostanie „wykradziona” przez rodziców, bo akurat znalazł się ktoś, kto chce się z nią ożenić i ma wystraczająco dużo krów, żeby zapłacić za żonę.

Szkoły są płatne i drogie jak na warunki afrykańskie (ok. 2000zł rocznie). Często rodzice nie płacą za edukację i mają długi w szkole, wtedy nawet jeśli uczeń skończy wszystkie klasy liceum, nie zostanie dopuszczony do matury a wtedy nie ma szans na dalszą edukację. Rodzice nie płacą, bo zazwyczaj nie mają na to pieniędzy, często jednak po prostu nie doceniają roli i wagi edukacji w przyszłości ich dzieci, zwłaszcza córek.

Dziewczyny często mają aspiracje i marzenia, chcą się uczyć, studiować. Jednakże wciąż najbardziej akceptowalna rola kobiety w społeczeństwie to rola matki i żony. W czasie spotkań w obu szkołach, uczennice miały okazję zadać nam  pytania o nasze życie w Polsce. Pytały czy studiujemy, mamy chłopaków i jak godzimy jedno z drugim. Było widać, że pogodzenie edukacji i zbycia domowego to dla wielu bardzo ważny dylemat.

Było też parę śmiesznych sytuacji. Jedna z dziewczyn zapytała, czy mamy w Polsce wymiona. Na początku byliśmy zdezorientowani i chcieliśmy delikatnie uchylić się od odpowiedzi, bo to dosyć specyficzne pytanie (niektórzy zaczęli w głowie rysować sobie obraz krowy i już liczyli te wymiona). Dopiero po chwili okazało się, że pytano nas o plemiona…