Już przed śniadaniem wiedzieliśmy, że jest jakoś więcej osób niż poprzedniego wieczoru. Głosy dobiegające z podwórka, śmiechy.  Idąc na Mszę Św. zostaliśmy dosłownie zalani deszczem dzieci, każde chciało potrzymać za rękę lub chociaż dotknąć białej osoby. Niektóre od razu się uśmiechały i zaczynały z nami rozmawiać. Inne tylko uporczywie wpatrywały się w nas, z mieszaniną strachu i zaciekawienia. Gdy już emocje opadły, razem z tłumem małych towarzyszy weszliśmy do Kościoła.

Msza Św. trwała dwie i pół godziny i była odprawiania w suahili. Było mnóstwo śpiewów  tańca, i odrobinę klaskania. Nieco zaskakujące było to, że naprawdę wszyscy umieli tutaj śpiewać, w taki sposób, że każda piosenka brzmiała jak wykonywana przez profesjonalny chór Gospel.
Pod koniec Eucharystii zostaliśmy przedstawieni parafianom i mieliśmy powiedzieć parę słów od siebie. Był to dosyć stresujący moment ale przyjęto nas bardzo ciepło, wszyscy się uśmiechali a na koniec dostaliśmy owacje na siedzącoJ

Po obiedzie udaliśmy się na spacer po okolicy, a resztę popołudnia spędziliśmy na zabawie z dziećmi i nauce języka.

Wieczorem Ojciec Eutiqu opowiedział nam historię parafii i problemy z jakimi się obecnie zmagają. Nie ukrywał, że największym z nich jest emigracja młodych osób do Nairobii w poszukiwaniu dobrze płatnej i interesującej pracy (w Kachelibie szansę na prace w zawodzie mają głównie  lekarze pielęgniarki i nauczyciele, reszta musi więc szukać w innych miejscach). Dodatkowo brak dobrych dróg dojazdowych nie zachęca do częstych wizyt nie mówiąc już o powrocie na stałe. Ojciec Eutiqu dodał, że dopóki młodzi ludzie będą wyjeżdżać, niewiele zmieni się w Kachelibie…Dodatkowo wielu mężczyzn opuszcza swoje rodziny zostawiając wszystko na barkach  tak już obciążonych kobiet.

Oprócz Ojca Eutiqu w domu mieszka również Ojciec Dino – 85 letni Kombonianin z Włoch, który mimo podeszłego wieku jest  bardzo energiczny i co jakich czas zabawia nas opowieściami misyjnymi.
Jest dużą podpora i pomocą dla parafii, wciąż odprawia msze i służy duszpasterską pomocą swoim parafianom.  Trzecim mieszkańcem misji jest  diakon Abraham – pierwszy Kombonianin a drugi ksiądz w ogóle z plemienia Pokot.