Poniedziałkowy i wtorkowy dzień spędziliśmy w ośrodku Sióstr Misjonarek Miłości organizując czas podopiecznym: poprzez zabawę z dziećmi, grę w siatkówkę z młodymi, czy pomoc w pralni. Poza naszymi standardowymi obowiązkami, w poniedziałek po raz pierwszy udaliśmy się wraz z Mullegetem – pracownikiem z ośrodka – do nieodległego stoiska z tradycyjną, etiopską kawą. Z powodu swojego położenia, jest ono często odwiedzanie przez pracowników w porze południowej. Takie stoiska są częstym widokiem na ulicach Awassy: od prostych, prowizorycznych kawiarenek na chodniku przy ruchliwych arterach, po stałe, zadaszone obiekty. Przygotowaniem napoju zajmują się wyłącznie kobiety, rozlewając gorący napój do filiżanek wielkości tych używanych do włoskiego espresso. Kawę w Etiopii łączy się z ciekawymi, z naszej perspektywy, dodatkami: prócz standardowej kawy z cukrem, można zamówić kawę z dodatkiem soli lub połączenie kawy, herbaty oraz dużej ilości cukru (taki lokalny napój energetyczny – stosunkowo smaczny). Ponadto, jak na ojczyznę kawy przystało, kawa jest powszechnie dostępna i pijana przez wielu, dlatego filiżanka tej używki jest stosunkowo tania przy zachowaniu dobrej jakości.

Przedostatni dzień naszych odwiedzin u Misjonarek Miłości rozpoczęliśmy poranną mszą świętą. Tym razem w poszerzonym gronie w poszerzonym gronie i po angielsku: wraz z grupą kombonianów z okolicznych wspólnot, którzy zjechali się do Awassy na spotkanie odpowiedzialnych za szkoły. Już niedługo koniec wakacji i rozpoczęcie roku szkolnego, a dla dzieciaków zakończenie letnich zajęć wyrównawczych. Dzisiaj po raz ostatni odwiedziliśmy taką wakacyjną szkołę, gdzie przeprowadziliśmy zajęcia z matematyki. Nie obyło się oczywiście bez pomocy nauczycieli, zwłaszcza przy tłumaczeniu z angielskiego na Amharski. Ucieszyliśmy się też tym, że na przerwie dzieci same zaproponowały zabawę, której nauczyliśmy je w zeszłym tygodniu. Po południu powróciwszy do ośrodka, ciekawym doświadczeniem dla nas był udział w adoracji połączonej z modlitwą różańcową. Siostry, podopieczni, wolontariusze i pracownicy modliliśmy się razem, wierząc, że Jezus wszystkich nas w sobie jednoczy. Po modlitwie były dalsze zabawy z dziećmi oraz rozmowy z dorosłymi, którzy wytrwale uczą nas Amharskiego. Dzisiaj przyszła kolej m.in. na Znak Krzyża Świętego. Przy wyjściu z ośrodka nadszedł czas pierwszych pożegnań, m.in.: z Mullegetem, który towarzyszył nam zawsze w naszych odwiedzinach w „Summer School”.

Reklamy