W piątek dowiedzieliśmy się że przed naszym przyjazdem do Awassy odbyło się wielkie święto z okazji nowego roku plemienia Sidamo. Jak wiele plemion w Etiopii, posiada ono własny kalendarz, który różni się od tego używanego powszechnie na świecie. W efekcie, w ciągu roku obchodzone jest kilka świąt związanych z rozpoczęciem nowego roku kalendarzowego. Poranek przywitał nas deszczem, dlatego ten dzień przeznaczyliśmy na przygotowanie materiałów do przeprowadzenia kolejnych lekcji w szkole. Tym razem postanowiliśmy przygotować zajęcia z matematyki. W przyszłym tygodniu okaże się, jakie będą tego efekty 😉

Popołudnie przeznaczyliśmy na wypoczynek po intensywnym tygodniu. Ponieważ pogoda nieco się poprawiła, chłopaki udali się po sprawunki. Wracając z nich, spotkali brata Aldo, który we wspólnocie odpowiedzialny jest m.in. za zaopatrzenie. Tym razem przywiózł odmianę bananów o wdzięcznej nazwie Lady Finger. Warto nadmienić, że w Etiopii można dostać wiele odmian bananów. Różnią się one od tych oferowanych w Polsce: są mniejsze, słodsze, czasem o intensywnym zapachu. Z pewnością Etiopia jest przyjaznym miejscem dla miłośników tych owoców.

Sobotę rozpoczęliśmy Mszą św. w katedrze odprawioną w języku amharskim. Następnie udaliśmy się do ośrodka sióstr Misjonarek Miłości. Tym razem podwózkę zaoferował nam brat Gianni, zatem tym razem nie odbyliśmy codziennego porannego spaceru przez Awassę. W ośrodku Mateusz wraz z o. Maćkiem pomagali w pralni, natomiast Marcelina z Tomkiem brali udział w sporządzaniu statystyk oraz przygotowywaniu posiłku dla mieszkańców. Resztę dnia spędziliśmy na rozmowach z pacjentami, zabawie z dziećmi oraz grze w siatkówce z młodymi. Ponadto, skosztowaliśmy ciekawego owocu, zwanego tutaj jackfruit. Można go podawać na trzy sposoby: niedojrzałe owoce gotuje się i podaje w formie podobnej do ziemniaków; miąższ dojrzałych spożywa się na surowo (w smaku przypomina trochę banan połączony z miodem), a pestki obiera się i gotuje. Etiopia nie przestaje nas zaskakiwać.

By dopełnić wrażeń tego dnia, Magda i Monika, które, w związku z innymi zobowiązaniami, nie przebywały z nami w ośrodku, przywitały nas wieczorem kolacją w postaci sałatki przygotowanej z miejscowych owoców: mango, ananasa, pomarańczy i bananów.

A już wkrótce relacja z odpustu w Dongorze wraz ze zdjęciami.