Witajcie!

Pozdrawiamy z Awassy. Niestety, z powodu podróży, przerw w dostawie prądu oraz utrudnionego dostępu do Internetu, dopiero teraz dodajemy wpis.

Naszą podróż rozpoczęliśmy 22 lipca. Wyruszyliśmy z Krakowa samochodem o 2:00 w nocy, by dotrzeć na czas do Pragi, skąd przez Stambuł dostaliśmy się do Addis Abeby. Po blisko 24 godzinach od wyjazdu, już 23 lipca, ojciec Sisto, Magda i Monika, zabrali nas z lotniska do domu prowincjalnego kombonianów. Nie dane nam było zabawić dłużej w Addis, gdyż jeszcze tego samego dnia wyruszyliśmy na południe kraju – do Awassy. Nasza niewielka grupka powiększyła się o Magdę i Monikę – nasze Świeckie Misjonarki Kombonianki. Do Awassy wyjechaliśmy około południa, by zdążyć przed zachodem słońca. W Etiopii, podróżowania po zmroku unikają nawet najbardziej doświadczeni kierowcy z powodu braku oświetlenia ulic. W takiej sytuacji łatwo o potrącenie nieuważnego pieszego, zwierzęcia, czy stłuczkę z nieoświetlonym wozem lub samochodem. Pięciogodzinna podróż biegła przez jedną z głównych arterii przecinających Etiopię, a jej stan nie powstydziłby się niejeden europejski kraj. Nasze największe zdziwienie wywołał jednak fragment trasy biegnący przez… trzypasmową, płatną autostradę i mamy tu na myśli autostradę z prawdziwego zdarzenia.

Sama Awassa jest jednym z największych miast Etiopii, z ponad 200 tysiącami mieszkańców i kilkoma uniwersytetami. Jest to stosunkowo młode miasto, które dynamicznie się rozwija. Szybkiej rozbudowie towarzyszą jednak rosnące podziały między bogatymi i biednymi. Zatrzymaliśmy się w siedzibie wikariatu, gdzie będziemy przebywać przez najbliższe dwa tygodnie. Naszym głównym zajęciem będzie pomoc w ośrodku prowadzonym przez Misjonarki Miłości. Prócz tego uczestniczyć będziemy również w innych zajęciach, m.in.: odwiedzimy pobliskie misje komboniańskie.

Do napisania!

P.S.

Więcej zdjęć dodamy później 😉

Reklamy