21 sierpnia

Kolejna wizyta w ośrodkach, kolejny podział w tym samym składzie:

Napenda Kuishi:

Nowością w porównaniu z poprzednimi wizytami była dziś dla nas możliwość zobaczenia razem z pracownikiem socjalnym miejsca, gdzie nocuje część podopiecznych. Była to mała, brudna, pusta sala w jednym z pseudo-domów w głębi slumsu. W środku jedno łóżko, na którym śpi zdecydowanie zbyt duża ilość dzieciaków. Na dodatek miejsce noclegu w ciągu dnia służy jako… kurnik! Była to dla na króka, lecz bardzo wstrząsająca wizyta. Nie mogliśmy uwierzyć, że życie może zmusić te dzieci, niektóre nawet w wieku przedszkolnym, do ucieczki na ulicę, do życia w takich warunkach.

Resztę dnia spędziliśmy uczestnicząc w różnych zajęciach dzieciaków – rysowaniu, czytaniu, a po lunchu, w meczu piłki nożnej.

Boma Rescue:

Po dwóch dniach przerwy wróciliśmy do Boma Rescue. Tym razem zorganizowaliśmy z dzieciakami przygotowywanie kartek pocztowych, które wkrótce mamy nadzieję dotrą do Polski z pozdrowieniami naszymi i dzieciaków. Trochę ciężko było ogarnąć setkę małych artystów, ale z pomocą pracowników ośrodka nawet na tyle sprawnie nam to poszło, że skończyliśmy na długo przed przerwą obiadową. Po południu mieli mieć warsztaty plastyczne z trochę bardziej profesjonalnym prowadzeniem niż nasze, ale się okazało, że Peter z Ndoto Arts (Sztuka Marzeń) nie dotarł do ośrodka na czas i znowu musieli się zdać na nasze pomysły. Zaproponowaliśmy im narysowanie ich samych za dwadzieścia lat, co zaowocowało odkrywaniem ich marzeń. Kim chcą zostać dzieciaki ze slumsów? Pilotami, lekarzami, pielęgniarkami, nauczycielami, dziennikarkami, fryzjerkami, żołnierzami, elektrykami, prawnikami (jak Alice), itd. Czy szkoła marzeń dla nich się zrealizuje? Dla niektórych jest nadzieja, że tak, jak w przypadku Viony, która, choć nie jest z ośrodka, to też jest dziewczyną ze slumsów, która już była w Szwecji by tam szkolić w praktyce swoje talenty z dziedziny fotografii…

Jutro wizyty domowe u rodzin dzieci.