4 sierpnia

Odwiedziliśmy dziś placówkę o nazwie Boma Rescue. To powiązany z Kombonianami ośrodek dla dzieci ulicy z Korogocho. Jego celem jest zaoferowanie wszelkiej pomocy dzieciom, które z różnych powodów wylądowały na ulicy, nie mają możliwości edukacji, bardzo często też zmagają się z nałogami. Podczas spotkania z dyrektorem ośrodka, Panem Wanderą, poznaliśmy jego strukturę, problemy, z jakimi się zmaga oraz potrzeby, które wciąż oczekują na realizację. Niestety do tego konieczne są środki, których brakuje oraz większa chęć współpracy mieszkańców Korogocho.

Ośrodek oferuje dzieciom w wieku od 8 do 16 roczną terapię. W ramach owej terapii dzieci regularnie uczęszczają na spotkania w ośrodku, poznają siebie, swoją sytuację, która spowodowała, że wylądowały na ulicy, oraz przede wszystkim dostają wsparcie potrzebne do zmiany swojego życia. Oprócz tego otrzymują podstawową edukację, jednak jednym z głównych celów terapii jest zachęcenie dzieci, by poszły do szkoły i uczyły się więcej. Bardzo często jednak dzieci nie rozumieją wartości edukacji, nie zdają sobie sprawy jak ważna ona jest do wyjścia z obecnej sytuacji i zwyczajnie nie chcą chodzić do szkoły. Mimo tych problemów, podczas dziewiętnastoletniej działalności ośrodka mnóstwo jego podopiecznych zdołało zmienić swoje życie, wyjść z nałogów i nauczyć się samodzielnie, uczciwie żyć.

Kolejnym punktem dzisiejszego dnia było zobaczenie miejsca o nazwie Dandora – to ogromne wysypisko śmieci, mieszczące się tuż obok Korogocho i jeden z jego głównych problemów. To największe wysypisko śmieci w Środkowej i Wschodniej Afryce i jednocześnie główne źródło zarobku najbiedniejszych jego mieszkańców. Podczas spaceru po wysypisku można było zauważyć innych ludzi przeszukujących wysypisko i zbierających co wartościowsze rzeczy. Powiedziano nam, że te śmieci są następnie sprzedawane na ulicach slumsu, bądź po prostu używane. Do tego wejście na wysypisko jest kontrolowane przez lokalny kartel, który korzystając z desparackiej sytuacji zbierających śmieci, pobierają od nich opłaty za wejście i wyjście z wysypiska. Słuchanie o tym wszystkim i obserwacja Dandory mocno nami wstrząsnęła. Oprócz paru małych projektów recyklingowych, które również zobaczyliśmy, nie robi się z tym miejscem absolutnie nic. Zastanawialiśmy się, ilu ludzi na świecie, którzy mają środki na to, by jakoś pomóc poradzić sobie z tą sytuacją, wie w ogóle o tym miejscu?

Resztę dnia spędziliśmy na ponownej wizycie w Boma Rescue, bawiąc się z dziećmi i uczestnicząc w ich zajęciach.