Dzień rozpoczęliśmy o godzinie 6:30 Mszą św. w kościele znajdującym się w naszym sąsiedztwie. Po śniadaniu udaliśmy się do szpitala, w którym pracuje Danka (Świecka Misjonarka Kombonianka, do której tu przyjechaliśmy z wizytą). W szpitalu mieliśmy sposobność zetknąć się po raz kolejny z opieką medyczną funkcjonującą w Ugandzie. Jak łatwo się domyślić, tutejsze standardy daleko odbiegają od naszych wyobrażeń o szpitalach działających w Polsce. Najbardziej chwyta za serce widok cierpiących dzieci. Moją uwagę przykuła postać Desmasa, 13-letniego chłopca leżącego już 4 miesiące z poważnymi obrażeniami nóg. Desmas znalazł wraz z kolegami powojenną bombę – finał zabawy wyglądał tragicznie. Jeden z chłopców zginął na miejscu w wyniku wybuchu. Mając dziś kontakt z chorymi, po raz kolejny uświadomiłem sobie jak dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią udzielić pomocy bez względu na ciężar przypadku. Popołudniu Danka zabrała nas na spacer po okolicy Matani. Po powrocie opowiadała o swoim powołaniu, rozeznaniu drogi misyjnej oraz swoich zadaniach pełnionych w szpitalu.

Pozdrawiam serdecznie,
Michał

ps. Zdjęcia dołączymy, jak tylko będziemy mieć dostęp do neta!