Sobota jako dzień wolny od pracy to wyśmienity czas, aby wyjść poza ramy codzienności i zrobić coś, czego program naszych działań nie przewiduje. O poranku część z nas przygotowała dla dzieci i młodzieży szkolenie z pierwszej pomocy – wzbudziło ono powszechne zainteresowanie, a jego uczestnicy wykazali się dużym zaangażowaniem. Pierwszą grupą osób zajęli się Ela, Monika, Tomasz oraz Togijczyk Justine, drugą – Madzia i Amerykanin Tommy. Co ciekawe, Tomasz odgrywał również rolę tłumacza z języka polskiego na angielski, a Justin z angielskiego na miejscowy ewe. W tym samym czasie Kamil, jako nasz nadworny fotograf, przeprowadził krótki kurs robienia zdjęć, i ostatecznie wyszło na to, że dzieci robią je lepiej od niego.

Popołudnie postanowiliśmy wykorzystać na rekreację. Wycieczka do Anyako – niewielkiej miejscowości położonej nad laguną, do której w XIX wieku jako pierwsi dotarli katoliccy misjonarze (głównie Niemcy) – dostarczyła wielu miłych wrażeń. Łódkami „canoe” dopłynęliśmy do jednej z wysp, choć prawdę mówiąc, transport nie był nam potrzebny – głębokość wody w żadnym z miejsc nie przekroczyła jednego metra. Do naszych łajb niepostrzeżenie wkradały się ryby wielkości małego palca u ręki, siejąc zamęt i popłoch wśród załogi, ale dzięki jej heroizmowi wszystkim udało się ujść z życiem.

W niedzielę zabieramy setkę dzieci nad ocean – już od kilku dni nie dają nam spokoju. Pogoda powinna dopisać – nawet zimą temperatura w Ghanie rzadko spada poniżej 20 stopni. Chłodna kąpiel wszystkim dobrze nam zrobi :).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.