Pobyt w Ghanie to droga ku znalezieniu odpowiedzi na to pytanie. Realizowane przez nas programy medyczne, agrarne i edukacyjne w Abor oraz wizyty w Akrze i Cape Coast przybliżają nas do obiektywnego rozeznania swojego powołania. Nie tylko praca w upale, ale i chwile wytchnienia od niej, spędzane zazwyczaj na rozmowach z tutejszymi mieszkańcami, poszerzają nasze myślowe horyzonty, a przede wszystkim uczą wielkiej pokory. Cape Coast nie okazało się miejscem dużo bogatszym od innych w państwie. Również i tutaj ludzie mieszkają w starych, zniszczonych domach, a nawet lepiankach. Nie chodzą w markowych butach, ani też nie przemieszczają się luksusowymi samochodami. Ghana to państwo, w którym bardzo wiele należałoby zmienić. W miesiąc najwyżej uda nam się to pojąć.

Kakum National Park, który dziś odwiedziliśmy, był interesującym miejscem jeśli chodzi o roślinność, ale w kwestii zwierząt, niestety, zawiódł. To kolejny kłopot Ghany – masowe niszczenie fauny. Spotkanie antylopy, tudzież krokodyla nawet w tak egzotycznym kraju graniczy z cudem. Mieszkamy na nieco bogatszym i bardziej zindustrializowanym południu, gdzie dzikie zwierzęta są prawdziwym rarytasem. Mamy nadzieję, że na północy sytuacja wygląda choć odrobinę lepiej.

Odwiedziliśmy również centrum Cape Coast, a w nim stary zamek, zbudowany przez Portugalczyków, a wykorzystywany w przeszłości między innymi do przetrzymywania niewolników. Będąc na nim uświadomiliśmy sobie – choć jest to refleksja daleko odbiegająca od skali tragedii, jaka się tu rozegrała setki lat temu – że pewnie i w naszym życiu pojawiają się momenty, w których pozwalamy zamykać się w sztywne ramy i dzięki złym przyzwyczajeniom i nawykom, ograniczamy swoje możliwości.

Cape Coast jest wyśmienitą krainą dla rozmyślań. Czy ja naprawdę chcę zostać misjonarzem? Czy stać mnie na to wyrzeczenie? A może jest to tylko chwilową fanaberią?

Ten konstruktywnie spędzany czas być może okaże się dla nas cennym drogowskazem.

 

This slideshow requires JavaScript.