Wyruszyliśmy z Abor o 6:15 – tuż po „dziesiątce” różańca z grupą „Circle of Rosary”. Podróż przebiegła spokojnie – już po ponad dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Stolica Ghany o poranku okazała się dla nas łaskawa. Nie musieliśmy przeciskać się przez gąszcz samochodów, ani słuchać klaksonów rozgniewanych kierowców. Udaliśmy się na Independence Square (Plac Niepodległości – Ghana odzyskała ją w 1957 roku), następnie odwiedziliśmy ocean (wzdłuż linii brzegowej rozciągały się tony śmieci wyrzucane przez mieszkańców), by wkrótce wylądować na targu. Zjedliśmy na nim obiad – dania podano nam w dość elegancki sposób, a porcje zaspokoiły potrzeby większości żołądków. Potem przystąpiliśmy do zakupów – drewniane figurki oraz afrykańskie koszule były najczęstszymi przedmiotami transakcji. W korki uliczne wpakowaliśmy się w drodze do Parafii Kombonianów. Dotarłszy do celu, przystąpiliśmy do kolacji, a następnie uczestniczyliśmy w Mszy św.

Akra wywołała u nas mieszane uczucia. Z jednej strony odnaleźć można znaki nowoczesności, z drugiej – jest to miasto niezwykle zatłoczone i zaśmiecone. Arterie, zarówno te większe, jak i mniejsze, oblegają miejscowi handlarze, transportujący swój ekwipunek na głowach. Stolica Ghany wydaje się być interesująca, ale potrafi także zmęczyć.

W niedzielę wczesnym porankiem będziemy uczestniczyć w Eucharystii w kombo-parafii „Our Lady of Assumpiton”. Plany na jutro są w fazie przygotowań :). Postaramy się spędzić ten dzień spokojnie, odpoczywając od pracy. Popołudniem czeka nas podróż do Cape Coast – jednej z najpopularniejszych miejscowości turystycznych w Ghanie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.