Rozpoczęcie nowego roku szkolnego postawiło na nogi cały ośrodek „In my Father’s house”. Poranna Eucharystia jednoznacznie obwieściła koniec wakacji, ale mimo to nastroje wśród podopiecznych były bardzo pozytywne. Pięcioro dzieci po raz pierwszy przyjęło sakrament Pierwszej Komunii – uroczystość miała charakter symboliczny, bez zbędnego przepychu oraz suto zastawionego stołu.

Po południu grupa edukacyjna odwiedziła uczniów z klas 1-3. Nie zdążyła jeszcze poznać całego modelu pracy z dziećmi, ale dokonała cennych obserwacji (będą z pewnością przedmiotem długich nocnych debat, których sąsiedzi nam nie wybaczą :)). Zajęcia odbywały się w wesołej atmosferze – jeszcze lekko wakacyjnej. Ojciec Maciek wraz z Tomkiem przeprowadzili lekcję z geografii, ucząc się przy tym języka Ewe. Grupa medyczna organizowała dzieciom czas wolny, i nie można było się z nią nudzić.

Z każdym kolejnym dniem podopieczni internatu dażą nas coraz większą sympatią i zaufaniem (uczucia wydają się być szczersze, mniej podyktowane faktem, iż jako „yewu” jesteśmy turystyczną „nowinką”). Staramy się uczyć ich imion, choć niektóre z nich powodują silne językowe turbulencje. Afrykańczycy też mają z tym kłopoty, ale i oni dają radę. Cała wspólnota szybko się integruje – my stajemy się częścią ich, a oni częścią nas.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.