Dzisiaj plany się spełniły. W dwóch grupach, jedna z bratem Paolo, a druga z siostra Manna, poszliśmy odwiedzić chorych, którzy nie mogą sami przyjść do ośrodka. Takie wizyty odbywają się tutaj raz w tygodniu.
Pomoc nie polega tylko na dostarczeniu lekarstw czy na badaniu lekarskim, ale także na duchowym wsparciu i wspólnej modlitwie. Ta modlitwa dla niektórych, jak np. dla Florence zarażonej HIV, jest bardzo ważna. Naszą uwagę przykuła postawa brata Paolo, który z niezwykłą delikatnością i czułością traktował każdego chorego, a jako lekarz służył profesjonalną pomocą. Kolejny wykonany plan to włosy Danusi – ale miały ubaw fryzjerki! Było ich chyba z pięć przy tej robocie, która trwała 1.5h. Efekty zobaczycie jak uda nam się wysłać zdjęcia. Wieczorem Piotr z Szymonem poszli razem z ojcem Johnem na Mszę św. Środek slumsu, dziesiątki ludzi, taxi-motory jednym słowem chaos, a my siedzimy pod drzewem i celebrujemy Mszę Świętą. Tam na prawdę poczuliśmy znaczenie słów: ‚pozwólcie dzieciom przyjść do mnie’, ponieważ modlił się z nami tłum dzieciaków. Z nowości – dziś zakosztowaliśmy owocu zwanego tunda czyli passion fruit, takie tam słodkie pestki, które Danusi bardzo przypadły do gustu. Maciek z Danusią znowu wykazali się umiejętnościami kulinarnymi gotując zupę ziemniaczaną (z ryżem z wczoraj i z przedwczoraj), w dwóch wersjach: na obiad i kolację. Wszyscy byli tak głodni, że nawet im smakowało. Jutro być możne wiadomości na bloga napiszemy wspólnie z drugą grupą, która ma przyjechać do Korogocho.

2 grupa:

Dzisiaj rano pojechaliśmy do Nairobi odwiedzić siostry zakonne, które wyrabiają ręcznie ozdoby afrykańskie oraz szaty liturgiczne. Mateusz i Ewa kupili sobie bransoletki i breloczki. W drodze powrotnej postanowiliśmy “zasmakować Afryki”. Wstąpiliśmy do etiopskiej restauracji Habeshia w ktorej podano nam injere (wyglądają jak bandaż) na którym serwowane były różne potrawy. Po takim obfitym obiedzie pojechaliśmy do Giraffe Centre, nakarmić żyrafy. Obok centrum znajduje się rezerwat przyrody, w którym spotkaliśmy żyrafy na wolności. Wieczór spędziliśmy w Scholastykacie, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy św. Mamy zdjęcie z formatorami ze Scholastykatu. Do domu wróciliśmy późną porą.