Większość dzisiejszego dnia spędziliśmy w naszej komboniańskiej parafii w Kariobangi. Musicie wiedzieć, że Kariobangi to ogromna parafia, która liczy ok. pół miliona ludzi, gdzie oprócz głównego kościoła są jeszcze 2 kaplice St. Martin i St. John – w Korogocho, gdzie mieszkamy. Samo Korogocho to jeden z największych slumsów w Nairobi, gdzie na jednym km kwadratowym żyje ok. 120 tys. ludzi. Ale wrócimy do Kariobangi. Tam oprócz Kombonianów w duszpasterstwo zaangażowane są siostry Kombonianki. Jedną z nich, siostrę Oriettę, spotkaliśmy dzisiaj. Pokazała nam ciekawy projekt prowadzony przy parafii. To jakby szkoła zawodowa, gdzie dziewczyny po przejściach mogą się kształcić, by zdobyć pracę. Zaskoczyło nas, że szkoła jest tak świetnie zorganizowana. Dla dziewczyn prowadzone są różne kursy m.in. fryzjerski, krawiecki i szkoła gotowania. Owoców ostatniego kursu doświadczyliśmy na własnych żołądkach. Tak przygotowanego, podanego i smacznego obiadu jeszcze nie jedliśmy w Kenii. Wspomnę tylko, że zaczęliśmy od zupy marchwiowo – pomarańczowej, wyśmienitej! Danusia planuje powrót do tej szkoły, ale w inne miejsce – do klasy fryzjerskiej. Tam może uda się coś zrobić z jej włosami, żeby były bardziej ‚afrykańskie’. Efekty tej operacji spróbujemy uwiecznić na zdjęciu i na blogu. I jeszcze małe sprostowanie o mężczyźnie, o którym pisaliśmy wczoraj. Okazało się, że nie do końca zrozumieliśmy sytuację. To uciekający przed tłumem dostał kamieniem w głowę i pewnie jakoś zareagował, co nie spodobało się ludziom. Dlatego musiał ratować życie. Jak widać nie wszystko tutaj w sytuacjach i reakcjach ludzi jest dla nas zrozumiałe. W końcu jesteśmy muzungu.

Pozdrawiamy!

“W odwiedzinach u braci” – to info grupy drugiej
Dzisiejszy dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie, ponieważ musieliśmy odstawić auto do naprawy. Chcąc uniknąć porannych korków, wyjechaliśmy ok. 7. Nasze chęci na nic się zdały, bo i tak z półgodzinnym opóźnieniem dotarliśmy do mechanika, którego zakład znajduje się na terenie Domu Prowincjalnego Misjonarzy Kombonianiów w Nairobi. Nie mogę pominąć faktu, że Dom ten znajduję się w pięknym ogrodzie. Spotkanie z misjonarzami graniczyło z cudem, wszyscy zajęci swoimi sprawami rozeszli się tuż po śniadaniu. Nie czekając na cud ruszyliśmy piechotą w głąb Nairobi, do Centrum Formacyjnego dla Braci (CBC). Na jego terenie jest Centrum Animacji Misyjnej i Powołaniowej oraz Centrum Francisco Carrera mccj (w środku) Medialne. W budynku CM znajduje się redakcja czasopisma „New People”, radio i produkcja wideo. Mieliśmy okazję spotkać redaktora naczelnego „New People” Francisco Carrera mccj (na zdjęciu), oraz znanego z filmu „Infekcja” brata Paulo. Drogę powrotną przerwała nam wizyta w supermarkecie, tam zrobiliśmy małe zakupy. Wspólnie stwierdziliśmy, że takiej Afryki nie znaliśmy: „europejskie” sklepy, ładne wystawy, dobre samochody. Z każdym dniem nasze pojmowanie Czarnego Lądu się zmienia. W związku z problemami z internetem nasze uzupełnianie bloga zajmuje trochę czasu, a dziś też długo trwała walka o sygnał. Mimo to zdążyliśmy jeszcze zagrać z chłopakami w piłkę i „New People”. A 2 godziny przed kolacją spędziliśmy na wspólnej nauce. Ze smakiem zjedliśmy tradycyjne ugali z kapustą.