Dziś był bardzo ważny dzień dla wspólnoty Kombo w Korogocho. Podczas Mszy św. chrześcijańska wspólnota ze slumsu pożegnała o. Paolo, który pracował tu 7 lat. Msza była oczywiście mega uroczysta, pełna gestów i tańca. Liturgia różni się nieco od naszej, no możne trochę więcej niż nieco. Na przykład po wstępnych
Niedzielna Msza św. w St John w Korogocho, podczas której pożegnaliśmy o. Paolo. Jesteśmy w naszym kościelnym amfiteatrze.
obrzędach nagle wszyscy odwrócili się w jedną stronę – jak się potem okazało – na wschód. Stamtąd ruszyła procesja z zapaloną świecą – jak w Wigilię Paschalną. Śpiew i radosny taniec wszystkich był znakiem przyjęcia tego światła – czyli Chrystusa. A jako dary, podczas ofiarowania ludzie przynosili kapustę, jajka, mąkę i zdobyte na wczorajszym festiwalu puchary. Ta uroczysta Msza i pożegnanie o. Paolo były okazją do spotkania się z resztą naszej grupy – no, bo po 3 dniach bardzo się stęskniliśmy! Po Mszy trwającej jakieś 3 godziny każdy chciał uściskać o. Paolo, wyrażając wdzięczność za jego pracę i oddanie – a jest za co dziękować. Pożegnanie trwało następne 3 godziny. Potem w międzynarodowym towarzystwie zjedliśmy typowy kenijski obiad – chapati z gideri. Cały dzień upłynął nam na spotkaniach z poznanymi tu ludźmi. Niesamowitym wydarzeniem była dla mnie (Maćka) krótka rozmowa z naćpanym chłopakiem. Zaskoczyły mnie dwie rzeczy – to, że pamiętał moje imię – a spotkaliśmy tylko raz i wtedy też nie był zbyt trzeźwy. I to, o co mnie poprosił – bym modlił się za dzieci ulicy, a sam przecież mieszka na ulicy. Przy tej okazji i Was zapraszam do modlitwy za nich i za tych, którzy z nimi pracują. Teraz, wieczorem siedzimy wspólnie, dyskutując o polsko-włosko-kenijskich sprawach.